Archiwa tagu: Wizualizacja

Zwiększanie „pamięci operacyjnej” wyobraźni

Wynalazłam jakiś czas temu ciekawą, według mnie, metodę na ulepszenie (podkreślam: ulepszenie) wizualizacji.

O co mi chodzi – otóż kiedy wyobrażam sobie dany obraz, jest on zwykle nieruchomy lub porusza się tylko jego pierwszy plan. Zastanawiałam się, jak mam sprawić, żeby środowisko wokół mnie stało się żywe, nie pozostawało przez wieczność w stanie wstrzymania.

Wymyśliłam drzewo. Dlaczego ono?

Drzewo ma gałęzie. Stając przed klonem, a jeszcze lepiej przed wierzbą płaczącą, doświadcza się uczucia skupienia i poruszenia widokiem mnogości cienkich gałązek i jej podłużnych liści poruszających się, zgodnie z wolą wiatru, w tę czy inną stronę. Drzewo kołysze się harmonijnie w kilka stron naraz, gałęzie odchylają się w prawo, w lewo, w dół, w górę, po skosie każda zależnie od gałęzi, z której wyrasta i niezależnie od wyższych lub niższych odrostów.

Teraz wyobraź sobie drzewo. Ile warstw jego gałęzi pozostaje w ruchu? Pewnie wszystkie – umysł pamięta widok wszystkich drzew, jakie kiedykolwiek zarejestrował.

Stwórz więc nowy gatunek drzewa. Wyobraź sobie jaskrawopomarańczowe ziarenko leżące w trawie. Niech to ziarenko wypuści, niby na przyspieszonym filmie, pęd i korzenie. Niech urośnie do wielkości pięciu metrów. Zauważ, że drzewo również jest jaskrawopomarańczowe. Niech jego kora wygląda tak, jakby była pokryta blaszkami, które nasuwają się na siebie – każda w innym odcieniu. Niech pokrywają korzenie zagłębiające się w ziemię i pień aż do jego łysego czubka. Tak, pień ma być pozbawiony jakichkolwiek odrostów.

Dlaczego to drzewo jest tak dziwne? Chcę, aby twój mózg stworzył coś, do czego nie będzie mógł zastosować pamięci. Tylko wyobraźnię.

Mamy już zatem pień, co dalej?

Teraz będziemy dodawać gałązki. Zobacz więc jedną gałąź wyrastającą z czubka. Niech będzie skręcona jak rozciągnięta sprężyna, pofalowana. Niech mieni się pomarańczem przechodzącym w czerwień.

Teraz poczuj wiatr. Przecież właśnie o to chodzi – żeby drzewo poruszało się niezależnie od twojej woli, aby była dla ciebie widoczna każda warstwa rozbujanej korony nieważne, co będziesz w danym momencie robić.

Radzisz sobie? Dodaj jeszcze jedną. Jeśli nie masz problemów, dodaj kolejną. Ile poruszających się gałązek jesteś w stanie zobaczyć jednocześnie? Trzy?

Codziennie, jeśli zajdzie potrzeba – co drugi dzień, dodawaj jedną gałązkę. Kiedy dojdziesz do 10, dodając kolejną pogrubiaj te, które zostały dodane jako pierwsze. Przecież drzewo musi wykształcić potężną koronę. Jak ma to zrobić z cieniutkimi gałązkami? Przy 30, zacznij rozgałęziać koronę. Kiedy będziesz widzieć wyraźnie 50 gałązek, zacznij dodawać liście. Po jednym, zaczynając od końców. Niech jednak nie mają zwyczajnych kształtów. Przypominam – wyobraźnia musi się natrudzić, a nie można ułatwiać jej zadania czerpiąc kształty z pamięci.

Jak zwykle i wszędzie jest przypominane przez autorów poradników: to, co piszę nie musi działać, ale działać może. Dlatego polecam próbować i modyfikować na własny użytek. Mnie to już przyniosło efekty.