Archiwa tagu: Świadomy sen

„Świadomy Sen” 2

Dziś jest piątek (Odkrycie!). Dokładnie 9 stycznia 2015 roku.
Niniejszym otwieram zatem kolejny wątek opowiadający o moich ćwiczeniach świadomego śnienia.
Pierwsze zapisy z nocnych eskapad do krainy snów pojawią się we wtorek 13 stycznia, a zatem po poniedziałkowo-wtorkowym ćwiczeniu.
Postaram się zapisywać codziennie swoje doświadczenia, aby później wyciągnąć z nich wnioski.

Poprzedni wątek o nauce świadomego śnienia został zamknięty z powodu zmęczenia i złego samopoczucia – może to mieć różne przyczyny, dlatego nie stwierdzę, że to przez ćwiczenie pozostania świadomą, jednak dzięki kolejnej serii ćwiczeń dowiem się, co jest prawdą.

Chciałabym umieścić w rozwijanej ramce powyższe akapity, ale niestety nie da się. Smuteczek.
Przeglądając zawartość tego wpisu uderzyła we mnie zapowiedź całej serii o świadomym śnieniu, więc wykreślam ją, ale nie usuwam. Jak kogoś zainteresuje, to poczyta mimo skreślenia.
Do rzeczy. Ta notka jest dziennikiem moich postępów w świadomym śnieniu. Każdy świadomy sen lub tylko fragment zapisuję (co widać poniżej). Mam zamiar wyćwiczyć swoją świadomość w pozostawaniu rozbudzoną nawet we śnie. Dlaczego akurat za to się zabrałam? Zapraszam tutaj.
Nie wiem, ile jeszcze tego typu wątków napiszę. Zakładam, że zamykając ten będę już wyćwiczona w świadomym śnieniu, ale wiadomo – takie rzeczy zajmują naprawdę dużo czasu, więc jeszcze o tym nie myślę.

________________________________________________________________________________

6 MAJA 2015
Jakość i ilość moich snów poprawiła się na tyle, że jednej nocy mózg potrafi sprezentować mi od trzech do sześciu historii, z których nie pamiętam maksymalnie dwóch, najczęściej zaś tylko jednej.
Świadome śnienie zwyczajnie mi nie wychodzi – może z powodu niedostatecznie silnej woli, może zwyczajnie jestem w tym słaba lub zabieram się od złej strony. W każdym razie zawsze, gdy nie zasypiam na stojąco ze zwyczajnego zmęczenia myślę o tym, by pamiętać o świadomości. I tak powstało kilka szczegółów, które są dla mnie nowe:
– kojarzenie faktów na poziomie połowy intelektualnej możliwości;
– potrafię przywołać we śnie zapamiętane „za życia” fakty;
– widzenie snu – widzę o wiele więcej szczegółów, niż kiedyś;
– zapamiętuję dialogi, które przeprowadzam w snach.

9 MARCA 2015
Oto postępy: pamiętam sny. Na 10 nocy pamiętam około 4 snów w całości oraz 2 lub 3 fragmentarycznie – jak na mnie to postęp. Nie wiem, dlaczego zaniechałam niedawno zapisywanie ich w dzienniku i jest mi z tym źle. Nie będę się deklarować, że się poprawię, ale to dla mnie na tyle ważne, żeby coś z tym zrobić.
Co do świadomości – jak na razie zaliczyłam tylko dwa świadome fragmenty. Biorąc jednak pod uwagę to, że zdarzyły mi się dopiero po… prawie czterdziestu dniach, nie napalam się zbytnio. Zanim dojdę do wyniku „kilka razy w tygodniu” mogą minąć lata. Ach, ten mijający nieubłaganie czas i nieugięty w zatracaniu się w snach umysł.

1/2 MARCA 2015
Oto doświadczyłam kolejnego przebudzenia we śnie. Porównując ten z poprzednim razem stwierdzam, że widziałam lepiej otoczenie, miałam większą (minimalnie, ale jednak) kontrolę nad snem oraz wypchnęło mnie wolniej, niż ostatnio.
Skąd wiem, że miałam przynajmniej minimalną kontrolę nad snem?
Otóż za każdym razem, kiedy udaje mi się ta mistyczna sztuka, próbuję materializować w dłoni kulę. Nie byle jaką, bo ciężką, metalową, fioletową i ciepłą kulę.
Pierwszy raz, może trzy-cztery lata temu, zrobiłam to we śnie, jednak kulka pojawiła się od razu, zatem nie był to prawdziwie kontrolowany sen. Dziś nie udało mi się za pierwszym razem, musiałam się skupić, wyobrazić sobie uczucie ciężkości i ciepła – przedmiot pojawił się za drugim lub trzecim podejściem.

A teraz rozkminiamy, jak to się dzieje, że WILD mi się nie udaje, ale i tak przypominam sobie, że śnię.
Czy to przyzwyczajenie do tego, że każde położenie się w łóżku nieuchronnie prowadzi to zasypiania? Tak, jak testy rzeczywistości „wchodzą w krew” i stają się nawykiem, tak pamięć o tym, że idę spać również się nim stało? Zakładam, że tak.

Przyznam, że jestem troszkę podekscytowana. Długo czekałam, aż mi się uda i już zauważam efekty.

20 LUTEGO – 1 MARCA 2015
Nic ciekawego, oprócz kilku bardzo wyraźnych snów, się nie dzieje.

18/19 LUTEGO 2015
Być może przypadkowo, może z przyzwyczajenia do wiedzy, iż poszłam spać, ale miałam (krótki co prawda) świadomy fragment snu. Zapisuję w takim razie to wydarzenie.
Świadoma byłam krótko – powołując się na poczucie czasu we śnie oraz to, jaką odległość w nim przeszłam, były to około dwie minuty.
Czytaj dalej

Operacja „Świadomy Sen” [wątek zamknięty]

Operacja „Świadomy Sen” to eksperyment polegający na osiągnięciu stanu świadomego snu.
Podstawowe założenia operacji, które mam zamiar zrealizować, to:
– pozostanie świadomą podczas snu;
– wciągnięcie Marcela do Myśloświata;
– samodzielne wejście do WL za pomocą Świadomego Snu;
Jak na razie nie udało mi się zakończyć żadnego z testów.

Poniżej znajdują się raporty z 20 dni ćwiczeń świadomego śnienia oraz zapisy osobistych uwag dotyczące doświadczeń i moich odczuć z nimi związanych.

Kolejne wpisy pojawią się w „Operacji Świadomy Sen 2″

Czytaj dalej

Przemyślenie, cz. 3

Sny są jak (…) na jawie. Nie mam tam przyjaciół, ale i nigdy nie planowałem ich mieć. Sanyia śni a ja jej towarzyszę. Nie śnię w ten sam sposób. Kiedy śnię widzę czarną pustkę, w której nic nie ma oprócz mojej świadomości. Dlatego kiedy Sanyia śpi wkradam się do jej snów i płatam jej figle.

Kiedyś przemieniałem się w pewną ważną dla niej osobę, bo najlepiej ją znała i pamiętała. Teraz nie mam tej szansy, bo wyparła ją z pamięci, więc zmieniam się w losowe osoby, które mogą coś zrobić.

Ostatnio wszedłem do jej snu, i wbrew temu, co ona twierdzi, naprawdę to potrafię. Wszedłem i zaatakowałem jej twarz, tudzież wzros pianką maskującą przerwy po wstawianiu okien w ścianę. Taką, która pęcznieje.

Teraz będę próbować zrobić to jeszcze raz. Pewnie mi się uda. W każdym razie będę próbować.

A teraz kończę i wulogowuję się. Idziemy spać. Żegnajcie.

Postępy z A.D.A.

Oto postępy, jakich dokonałam dzięki stosowaniu A.D.A.:

- wizualizacja Myśloświata poprawiła się w stopniu, który określę jako „pomiędzy ‚znacznie’ a ‚nieznacznie’”.
- w snach widzę lepiej, bardziej kolorowo, pamiętam zarówno więcej snów jak i ich fabułę.
- łatwiej jest mi się skupić na wyczuciu WL dzięki pamięci wrażeń, jakich doświadczam podczas treningu ADA

Marcel zauważył nikłe zmiany w postrzeganiu świata, choć określa to jako: „Troszeczkę…”

Trening z A.D.A.

W poprzednim wpisie tłumaczyłam (choć pewnie jak zwykle chaotycznie), na czym polega technika A.D.A. (jak ja lubię słowo „technika”). Teraz przedstawię kilka dalszych spostrzeżeń.

Utrzymać świadomość w ciągu dnia jest trudno. Nie bójmy się tego słowa. To TRUDNE. Głównie dlatego, że osoba do tego nieprzyzwyczajona w minutę, może mniej, zwyczajnie zapomina, co ma robić.

Symbol – oto, czego mi brakuje. Bo chociaż udaje mi się już kilkanaście razy dziennie (a to, według mnie, trochę mało) przypomnieć sobie o technice, to i tak na dłuższy czas o niej zapominam. Ale musi to być symbol inny od tego, który przypomina mi o Marcelu już nie przypomina. Muszę zatem wymyślić i stworzyć / narysować / nakleić / upleść / itd. dwa nowe symbole. Tylko jakie, cholerka?

Za to ADA sama w sobie działa śpiewająco. Szkoda, że nie natknęłam się na to wcześniej, bo oszczędziłabym sobie wiele stresu.

Właśnie – stres. To najgorsze, co może wpleść się pomiędzy ćwiczenia. NAJGORSZE. Dlatego, nie tylko sama sobie, ale i Wam, ludzie, którzy to przeczytacie – nie spinajmy się. Nie ma sensu. Zadziała, to fajnie – nawet super. ALE! Żeby zadziałało potrzeba dużo czasu. Więcej czasu i cierpliwości, niż wysiłku, wymuszania na sobie samym i myśleniu: „O nie! Znowu zapomniałem/-łam! Kurka wodna!”.

Dlatego ogłaszam i przestrzegam! Nie wymuszać!

All Day Awakening

Technika „All Day Awakening” to, z tego co wyczytałam, kolejna technika wspomagająca ćwiczenia/trening dzięki któremu doświadcza się świadomego snu. Chodzi tutaj głównie o to, żeby w ciągu dnia zwracać uwagę na otoczenie. Za pomocą wszystkich pięciu zmysłów.

Czytam o tym i mówię: „Wow! Zaraz próbuję!”. I czego doświadczam? Przeciążenia mózgu. Dlaczego?

Technika polega na uświadomieniu sobie otaczającej nas rzeczywistości. Już tłumaczę: nieważne, co robisz, ważne jest to, że masz teraz otwarte oczy. Twoje oczy wysychają i zaczynasz to czuć. Mrugasz. Musisz to robić co jakiś czas. Oddychasz. W twoich ustach język porusza się delikatnie wspomagając wydzielanie śliny. Tę ślinę musisz połknąć. Nie zapominaj, że oddychasz.
Siedzisz? A może stoisz? Nieważne. Ważne jest to, że w jakiś sposób, poprzez napięcie mięśni pleców i nóg utrzymujesz równowagę. Garbisz się? Przypomnij sobie o oddychaniu.
Jakie w dotyku są twoje ubrania? Miękkie? Ciepłe? A może ciężkie? Uciskają cię gdzieś? Co z butami?
Mrugasz. Oddychasz. Równowaga.
Co dzieje się wokół ciebie? Co słyszysz? Ludzi wokół siebie? Dźwięki dobiegające z telewizora? A może muzykę? Krzątającą się rodzinę? Rozmowy za oknem, przejeżdżające samochody? Deszcz?
Oddychasz. Mrugasz. Przełykasz. Słuchasz. Czujesz.
Jaką temperaturę ma wdychane przez ciebie powietrze? Jaki ma zapach? Jakie uczucie wyzwala w tobie wdychanie tego powietrza?
Właśnie – oddychasz.
Czy widzisz, że wszystkie przedmioty wokół ciebie rzucają cienie i odbijają światło? A ta rzecz po twojej prawej? Co to jest? Gdzie jest twoja komórka? Czy zauważasz zawsze jej ciężar, czy bierzesz ją do ręki nawet nie zwracając na to uwagi?

Ten sposób „uświadomienia siebie” ćwiczyłam 1 dzień. Tylko jeden dzień. A efekty są zatrważające.
Weszłam rano do Myśloświata. Naturalne dla mnie jest to, że moja wizualizacja ma się jeszcze na poziomie… niemowlęctwa. No, może dzieciństwa. Wchodzę więc do WL i wyobraźcie sobie, proszę, moje zdziwienie, kiedy nie tylko jestem świadoma mojego ciała (czy awatara, bo tak to zwykle nazywam), ale widzę o wiele więcej, słyszę więcej.

Wiele czasu ćwiczyłam w WL na małych przedmiotach wzrok, dotyk, słuch, nawet zapach. Nie dawało to wielkich efektów a postępy były małe i powolne. Za to A.D.A.? Kiedy mój mózg troszkę odpocznie i wróci do poprzednich rozmiarów mam zamiar to kontynuować.