Substancje mniej i badziej czynne.

Zawsze byłam świrem, który lubi eksperymentować na samym sobie. Gdyby dać mi po paczce leków do własnej dyspozycji, naukowca i aparaturę rejestrującą reakcje ciała, wtedy zastanawiałabym się tylko nad tym, jak najlepiej ustalić dawki.

Do czego zmierzam? Niesamowicie ciekawi mnie to, w jaki sposób mogą wpłynąć poszczególne substancje na mój kontakt z tulpą. Najchętniej sprawdzałabym zioła, które przecież są łatwo dostępne i występują powszechnie. Będę zatem to robić, tylko muszę powiększyć swoją wiedzę w tej kategorii.

Co jakiś czas będę również sprawdzać działanie poszczególnych leków.

Ostrzegam, że nie mam zamiaru nikogo namawiać ani sugerować brania leków, żeby poprawić kontakt z tulpą. Jak sądzę, może on zostać nawet zerwany, ale nie to jest najważniejsze – najważniejsze jest to, że bez konsultacji z lekarzem nie wolno brać leków, co do których nie mamy pewności, że nam nie zaszkodzą.

Dla choćby szczątkowego bezpieczeństwa będę musiała umieszczać ostrzeżenia dla każdego, kto będzie chciał to czytać. Ładnie skomponowane, zrozumiałe. Pomyślę. Na razie zresztą tylko zapowiadam.

Swoją drogą: dowiedziałam się, że Marcel boi się brać leki inne, niż zwyczajne przeciwbólowe. Nie panicznie, ale wystarczająco mocno, aby i mnie udzieliło się to uczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>