Nakładanie

Jak pisałam wcześniej, aby zacząć zamieniać się z Marcelem miejscami, będę potrzebowała umiejętności manipulacji swoim wzrokiem. Domyślam się, że podczas zamiany chodzi raczej o wysoko rozwiniętą wizualizację, ale wydaje mi się, że jeśli nauczę się widzieć to, co chcę w realnym świecie, to wizualizacja poprawi się również.

Dlatego też, oprócz rozwikłania tajemnicy myślenia równoległego biorę się za jeszcze jedno zadanie, którym z powodzeniem mogę zająć się w tym samym czasie: nakładanie.
Tak samo, jak było z przejęciem i świadomym snem, będę kontynuować jeden wątek na ten temat, żeby się nie rozdrabniać i, oczywiście, zapiszę ćwiczenia, które będę wykonywać, czy to wymyślone przeze mnie czy wyczytane z poradników.

Ćwiczenie 1. Usuwanie kropki.
Nie potrafię sprawić, aby mój mózg zobaczył coś, czego aktualnie w tym wymiarze nie ma. Naturalne jest jednak dla moich oczu to, że kiedy długo na coś patrzę, to coś znika.
Narysowałam na kartce kropkę wielkości… jednej piątej milimetra. Wiadomo, że mogę ćwiczyć na wszystkim, co jest wystarczająco małe i to będzie dobre urozmaicenie, bo nie wszędzie przecież mogę targać ze sobą kartkę i nie wszędzie będę mogła ją powiesić. W każdym razie – mam zamiar gapić się w tę kropkę tak długo, aż nie zacznie znikać.
Zaczęłam od patrzenia jakieś 5 centymetrów obok, aby pokryła się otaczającym ją kolorem, czyli nie patrzę wprost na nią ale jest ciągle w moim polu widzenia. Na razie znika dopiero po kilku-kilkunastu sekundach na ułamki chwil, ale te dwa czasy pewnie jeszcze się zmienią.

Efekty: Umiem sprawić, aby z mojego pola widzenia zniknęła nie tylko namalowana kropka, ale również trzy-cztery kwiaty, tabliczki nie większe niż 50x50cm, napisy z powierzchni o jednolitym tle.
Czasem kątem oka widzę cień postaci, która przypomina Marcela. Zdarza się to na tyle często, że stwierdziłam, iż to musi mieć jakieś znaczenie.

Ćwiczenie 2. Zmienianie koloru kropki.
Tak samo, jak było w przypadku pierwszego ćwiczenia, będę skupiać się na kropce, jednak oprócz jej usuwania będę ćwiczyć zmienianie jej koloru. Najpierw na zbliżone do siebie barwy, potem kontrastowe. Zobaczymy, jaki będzie efekt.

Ćwiczenie 3. Telewizja.
Każdy kanał telewizyjny ma swoje logo przeważnie wyświetlone w którymś rogu. Błyskotliwość, prawda?
Skoro logo nie znika i jest bezużyteczne, to czemu nie uczynić go użytecznym? Sprawiajmy, aby logo znikało.
Oto, co mam na myśli: nakładając będę musiała być przygotowana na ciągłe zmiany w moim polu widzenia – przecież świat zewnętrzny nie jest wiecznie nieruchomy. Będę musiała nauczyć się, jak utrzymywać nałożony obraz mimo tych zmian. I tutaj telewizja bardzo mi pomaga, bo obrazy ciągle się w niej zmieniają. Oglądając film mogę sobie poćwiczyć nakładanie i przy okazji przyzwyczaję mózg do skupienia na manipulacji wzrokiem.

[B]30 sierpnia 2015[/b]
Ćwiczenia nakładania zarzuciłam na jakiś czas, ze względu na brak czasu.
Przed tym zauważyłam, że zamiana niewielkich obszarów pola widzenia, najczęściej obok punktu, w który patrzę, udaje mi się po minucie-półtorej skupienia.
Czyli nie jest źle! nie wiem, kiedy znów powrócę do ćwiczeń, ale pewnie nie długo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>