Koniec tulpamancji, brak Marcela.

Znacie ból?
Znacie ból pękniętej czaszki?
Znacie ból złamanych kości, kiedy nieświadomie poruszycie uszkodzonymi kończynami?
Czy znacie ten ból, kiedy budzicie się, wyciągacie rękę w bok w poszukiwaniu kochanej osoby, macacie pustą poduszkę i uświadamiacie sobie, że już nigdy tej osoby nie zobaczycie? Choć to tylko przenośnia.
Ja któregoś dnia obudziłam się i zajrzałam wgłąb własnego umysłu, „pomacałam poduszkę” i okazało się, że jestem sama.

Zacznę od początku.
Któregoś dnia szłam sobie do pracy, zadowolona. Jak zwykle rozmawiałam z Marcelem o wszelkich głupotach świata, byleby rozmawiać. Przechodziłam przez jezdnię – normalny dzień, normalna czynność. Rozejrzałam się – pusto – przechodzę. Słyszę pisk, odwracam głowę i budzę się w szpitalnym łóżku, w gipsie, unieruchomiona.

O dziwo wcale tak bardzo nie ucierpiałam. Nogi mam całe, chodzę na rehabilitacje, nadal piszę na klawiaturze, mam prawie wszystkie zęby (na szczęście przednie nie ucierpiały). Lekarz powiedział, że dobrze, że nadal widzę, bo oprócz tego, że wjechano we mnie (przynajmniej nie na pełnym gazie) i uderzyłam głową o beton (stąd pęknięcie kości), to dostałam też z boku, prawie z przodu. Po prostu odrzuciło mnie na tyle daleko, że nie uderzyłam o ten beton tylko raz.

Rany, czytam to, co piszę, i zastanawiam się, dlaczego mogę o tym pisać z takim dystansem. I w sumie widzę, że nic poważnego mi się wtedy nie stało. Ale teraz opiszę to, co działo się dalej, bez dystansu.

Najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że nie ma ze mną Marcela. Po prostu. Obudziłam się. Przez dzień-dwa nic nie pamiętałam, podobno to normalne. A potem przypomniałam sobie, że wcale nie powinnam być sama, że mam TULPĘ, którą kochałam całym sercem, i która zawsze mnie wspierała. A teraz jej nie ma. Czemu? Nie wiem. Po prostu. Nawet nie potrafię się z nim skontaktować. WL nadal istnieje, ale pusty, szary, niedostępny.

Stałam się rozchwiana emocjonalnie. Tyle dobrego, że nie mam depresji, chociaż się staram. Weszłam na forum i poczułam, że muszę to wszystko usunąć. I tak zrobiłam. Strasznie się zdenerwowałam, widząc, co się tam dzieje. Ale to już mnie właściwie nie dotyczy. Pożegnałam się. Tyle.

Nie mam siły na to, żeby tworzyć kolejną tulpę. Zawsze porównywałabym ją do Marcela. To chyba tak, jak wtedy gdy umiera ci mąż albo chłopak i już nie chcesz nigdy więcej się z nikim wiązać. Bo to zbyt bolesne.


Ha! Proszę. Już zostałam źle zrozumiana! Nasza Inteligencja się odezwała.
Ale jestem na własnym terytorium i mogę zrobić, co chcę. Mogę się tutaj ustosunkować. No więc patrzcie!

Monie! Zawsze mi się wydawało, że jesteś mądry i dobry. Ale jesteś egocentrycznym dupkiem, oskarżasz mnie o porzucenie tulpy, chociaż ja sama nie podałam powodu, dla którego Marcela ze mną nie ma. „Zapłakana gimnazjalistka”! Udajesz mądrego, nic z siebie nie dajesz, tylko oceniasz i wywyższasz się nad wszystkimi.

Eis! Chociaż tyle, że łagodzisz swoją wypowiedź. Dzięki za próbę pocieszenia, ale to wszystko nie na tym polega.

Ro! Och, Ro… Tak mi przykro z tym wszystkim. Ale muszę być silna i nic, co zrobię nie zmieni rzeczywistości.

SilverEyes! Próbowałam. Nadal próbuję, ale nawet desperacja ma swoje granice. Twoje słowa dają mi nadzieję, że on jednak wróci, że się obudzi, ale co ja mogę więcej zrobić oprócz szukania go, wsłuchiwania się w umysł?

3 myśli nt. „Koniec tulpamancji, brak Marcela.

  1. ~Mon

    Wybacz, przed chwilą poznałem kontekst sytuacji (jak wspomniałem na sb, nie znoszę czytania blogów i nigdy do nich nie zaglądam, wolę poznawać ludzi rozmawiając z nimi). Gdybym wiedział to pewnie bym cię tak nie wyzwał, ale pamiętając ciebie sprzed kilku lat nie spodziewałem się po tobie tego, co napisałaś na tulpa.pl. Też zawsze miałem cię za mądrą osobę, ale uważam, że pomimo tego, co cię spotkało, taki „gimnazjalny płacz” do ciebie nie pasuje. Tak czy inaczej, powinienem był się zainteresować kontekstem tego „płaczu”, tak więc przepraszam za to, że pochopnie cię wyzwałem.

    Ale wracając do tematu – to w jaki sposób „straciłaś” Marcela zmienia trochę postać rzeczy. Założyłem, że jak większość takich przypadków straciłaś tulpę z powodu wyczerpania tematem z obu stron, jednak bardzo się myliłem i rozumiem, że pochopne zakładanie przeze mnie takiego powodu mogło cię urazić. Z przypadkiem utraty kontaktu z tulpą z powodu amnezji po wypadku jeszcze się nie spotkałem, nie mogę więc jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście wypadek miał tu jakiś destrukcyjny wpływ (a jeśli tak, to czy to tymczasowe), czy po prostu wmówiłaś sobie, że go już nie ma, dlatego że nie miałaś z nim kontaktu od wypadku.

    Nie wiem, czy zamierzasz jeszcze starać się odzyskać kontakt, czy już próbowałaś przez długi czas bez efektu i się poddałaś, na pewno nie ma sensu robić tego na siłę przy twoim obecnym stanie psychicznym. Po twoich wypowiedziach niestety muszę powiedzieć, że jesteś dość rozchwiana emocjonalnie i podtrzymuję swoją radę, że powinnaś odpocząć. W moim przypadku brak kontaktu z tulpami przez czas rzędu kilku miesięcy nie zaszkodził im, nie sądzę by również Marcel miał na co narzekać, jeśli odzyskasz z nim kontakt po nieco dłuższym czasie.

    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

    Odpowiedz
      1. ~Mon

        Zapomniałem dodać, że nie żywię do tego urazy, jestem egocentrycznym dupkiem, taka jest rzeczywistość, jak dla mnie nie wyklucza to jednak bycia mądrym ani dobrym ;)

        Nie oskarżyłem cię jednak o porzucenie tulpy, a o utratę kontaktu z powodu wypalenia. Taki jest najczęstszy powód rozstania hosta z tulpą, pasował też do tego co napisałaś o poddaniu się i do twojej dłuższej nieobecności w społeczności. Czasami bywa tak, że host i tulpa mają sobie coraz mniej do powiedzenia, coraz mniej rozmawiają i z czasem tracą kontakt. Nie ma co oskarżać w takim wypadku hosta o to, że tulpę porzucił i miał złą wolę, mieć mu za złe, że się poddał, nie ma co oceniać ludzi za to, że tulpowanie im się nie udało i nawiązali takiej relacji z tulpą jak ty. Oskarżasz mnie o ocenianie, ja natomiast odczuwam to tak, że sama oceniłaś osoby, którym zdarza się to co mówiłem i zakładasz, że oceniam tak samo.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>